1 kwietnia 1909 rok, Tokio
To był pogodny, wiosenny dzień. Śnieg już dawno stopniał, odsłaniając piękno drzew. W pobliżu znajdował się nieduży, wąski, acz stromy strumyk, na który spokojnie opadały płatki sakury. Niewielkie różowawo-białe kwiaty osadzały się na tafli wody, jakby niszcząc ostatnie, niewielkie kry, które płynęły z małą prędkością w dół, w stronę niedaleko położonego oczka wodnego, otoczonego drzewkami bonsai zasadzonych w stylu Dai-shakan* nad zbiornikiem wodnym. Tuż nad nim był bogato zdobiony pomost, a na nim stała piękna, młoda kobieta, bacznie przeglądająca się w tali wody. Była to niewysoka, drobna japonka o łagodnych rysach twarzy, długich, bujnych włosach i rzadko spotykanych błękitnych jak niebo oczach. Z lekkim uśmiechem ilustrowała swoją postać odbijającą się od oczka wodnego.Na jej zielone kimono, opadały płatki kwiatów wiśni, przed którymi nawet niebieska, jak jej oczy parasolka nie uchroniła.
Trudno uwierzyć, że ta młoda niewiasta była jedną z najsłynniejszych i najczęściej zapraszanych Maiko w stolicy. Tak ogromny sukces zawdzięczała swojej starszej siostrze, która bezinteresownie przygarnęła ją i uczyła sztuk pięknych, począwszy od kaligrafii, a kończy wszy na nauce gry na shamisenie* i tradycyjnym tańcu z wachlarzem. Zawdzięczała jej wszystko, a jednak wcale jej nie znała, ba! Nie wiedziała nawet, jak się naprawdę nazywa, kim jest i skąd pochodzi?
W głowie młodziutkiej dziewczyny nie było miejsca na zachwyt nad pięknem wiosny, gdyż nasza niedoszła gejsza zastanawiała się, jaką to niespodziankę chce przygotować jej starsza siostra. Ta dwudziestoletnia gejsza zawsze była tajemnicza, jednak to, co jej oznajmiła przed wyjściem, nie dawało brunetce spokoju.
~Co to za spotkanie?~ta myśl zakrzątała jej głowę, nie pozwalając nawet rozczulić i wsłuchać się w śpiew ptaków, który bardziej przypominał jej nieznośną kakofonię, niż słodką, delikatną melodię.
~Może to ten dzień, w którym stanę się pełnoprawną gejszą ?~pomyślała, próbując nie okazywać ekscytacji owym pomysłem. Marzyła o tym, od kiedy zauroczył ją pewien człowiek i sztuka tańca. Jako mała dziewczynka, była oczarowana śnieżnym tańcem Sadako, która jakby przeniosła ją do śnieżnej krainy, ale w głębi duszy liczyła, że może dzięki sławie jako gejsza odnajdzie tego mężczyznę. Człowieka, który skradł niegdyś jej serce na tym samym pomoście, na którym stała...
~Może kiedyś mój występ oczaruje wszystkich i moją przyszłą podopieczną?~przemyślenia Kimiko przerwało czyjeś wołanie.
-One-chan wszędzie Cię szukałam!-zawołała jakaś kobieta, podbiegając do dziewczyny. Była to "starsza siostra" Kimiko. Nie pochodziła z Japonii, a przynajmniej tak mogło się wydawać po jej niespotykanym w Azji kolorze włosów i oczu. Dwudziestolatka przyodziana w bogato zdobione kimono oznajmiła pośpiesznie.-Kimiko musisz się przygotować na spotkanie.Będziemy mieli gości z zachodu.
-Z zachodniej Japonii ?-spytała zdziwiona Japonka, ukrywając swoje podekscytowanie, pod maską obojętności.
-Nie Ayumi z Europy, a dokładniej Zjednoczonego Królestwa Brytanii-oznajmiła donośnie blondynka. Tohomiko od zawsze irytowało to, że nigdy nie mówiła jej wszystkiego, ale co zrobić, kiedy nie ma się na to wpływu ?
Udała się za swoją nauczycielką w stronę ich posiadłości, aby przyodziać bardziej odpowiedni strój i przygotować się wraz ze swoją "przyjaciółką".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz