To był sen, szalony sen (ponad) tysiącletniego księcia...
-Zatańczymy?-spytałam. Moje gadzie, złote oczy hipnotyzowały wszystkie nowe kochanki, które przybywały pod mój pałac. Dziś też zawitała tu młoda dama, z tak pięknym uśmiechem, że to ona dziś zostanie moją oblubienicą.
Jak to się stało?
To zakazana umowa, pakt zawarty z diabłem. Ta moc dzierżona w mych rękach, zawsze spowoduje, że ulegnie mi każda, a gdy tylko zechce na mnie spojrzeć-już jest w pułapce oczarowania.
Mając moc uwodzenia płci pięknej, ja łkająca niegdyś w samotności... Dziś one same przychodzą tu, rozkochane w moje osobie-tworząc teraz mój własny harem!
Smak pożądania, który skrywa truciznę. Przyjemność wywołana przez nagłe pocałunki. Z twych ud zlizuję słodką krew, zmieszaną wraz z mym potem, zmieniając się powoli w gorzkie, brudne krople.
Już wiesz, że kiedy opadną nasze ubrania-nie ma odwrotu od zdrady.
Wodząc dłońmi wzdłuż twojej tali, schodzę coraz niżej i niżej. Zaspokajam Cię, a ty krzyczysz wtedy "Błagam mocniej!", ale ja ku swej zabawie nie pozwalam Ci szczytować. Zostawiam Cię niezaspokojoną, niewyżytą w łożu, sama zaś ubierając się.
-Znudziłaś mi się. Może kiedy indziej Cię odwiedzę, a teraz precz!-mówię, wychodząc w skromnej, prześwitującej koszuli nocnej, przechodzę wolnym krokiem do sali balowej. Tam widzę coś, co wprawia mnie w złość. To stare portrety-obraz mojej zapomnianej i niechcianej przeszłości. Płoną w niszczycielskim ogniu, tak jak płonie moja przeszłość. Odrzuciłam dawną siebie, chcąc zapomnieć twarz, którą wszyscy wyśmiewali. Wtem łapię piękną niewiastę za przedramię, przyciągając ją w moją stronę.
To dziewczę o długich, czarnych jak noc włosach z oczyma w odcieniu szafiru, patrzy teraz z pożądaniem na mnie. Obejmując ją, łapię za podbródek i kradnę upragniony od lat pocałunek. Kładąc dłoń na policzku, nasze spojrzenia skrzyżowały się.
Ona kiedyś także szydziła ze mnie... Była mą przyjaciółką, ale z biegiem lat zmieniła się we wroga. Teraz ja mszczę się za lata upokorzeń i naigrawania się ze mnie. Teraz odbieram jej skarb największy-czystość i cnotę.
~Skoro ja nie mogę jej mieć, to nikt nie będzie!~pomyślała ruda wiedźma, przyodziana w piękną suknię. Schowała w gorset mały nóż i ruszyła przed siebie.
Dziś po raz kolejny, odwiedza mnie piękna dama. Spokojnym krokiem podchodzi do mnie.
Wejdź w me ramiona i zatańczmy-rzucam szarmancko w stronę rudej piękności. Chodź, podejdź do mnie, bym mogła zatopić się w twoim ciele.
Trzymając cię w ramionach, zatapiam usta w twych wargach, ale nagle przeszywa mnie ogromny ból! Odsuwam Cię od siebie, a ty w dłoni sztylet dzierżysz. Na piersi szkarłatna plama na koszule maluje się wokół lewej piersi.
-Masz za swoje, Young-sama!~rzekła z szaleńczym uśmiechem wiedźma, zlizując mą krew z ostrza noża. Teraz po tylu latach czar prysł i znów stanę się człowiekiem.
Opadam ze łzami na chłodną posadzkę, krzycząc w myślach~Stójcie drogie panie! Nie Kimiko, chociaż ty zostań!~ty jakby czytając mi w myślach, odwracasz się, rzucając mi ostatnie spojrzenie...
Zostań kochana, to wszystko uczyniłam dla ciebie, nie wierząc w siebie i ciebie. Nie wierząc w miłość do Ciebie...
Książę ciemności obudził się, leżąc na udach swej ukochanej, która jedną ręką głaskała jaszczura po włosach, drugą zaś przeglądała coś na telefonie komórkowym.
-Yhym-odchrząknął mężczyzna, dając znać o swoim przebudzeniu. Japonka odwróciła wzrok od urządzenia, by móc spojrzeć na ukochanego.
-O już się obudziłeś? Miałeś koszmar, bo coś mamrotałeś niezrozumiałego przez sen, wiercąc się?-spytała z troską mniszka, uśmiechając się uroczo. Upadły mnich nie odpowiedział, tylko wyciągnął dłoń, dotykając lica kobiety.
-Wiesz co ? Nie mówimy o tym-mruknął przyciągając kochankę do siebie, aby złożyć na jej ustach namiętny pocałunek.-Nabrałem na coś innego ochoty-dodał dwuznacznie, wstając i biorąc rozchichotaną Kimiko na ręce. Obydwoje wzrokiem już spoglądali ku sypialni, gdzie zresztą prowadził ją złotooki.
-Zatańczymy?-spytałam. Moje gadzie, złote oczy hipnotyzowały wszystkie nowe kochanki, które przybywały pod mój pałac. Dziś też zawitała tu młoda dama, z tak pięknym uśmiechem, że to ona dziś zostanie moją oblubienicą.
Jak to się stało?
To zakazana umowa, pakt zawarty z diabłem. Ta moc dzierżona w mych rękach, zawsze spowoduje, że ulegnie mi każda, a gdy tylko zechce na mnie spojrzeć-już jest w pułapce oczarowania.
Mając moc uwodzenia płci pięknej, ja łkająca niegdyś w samotności... Dziś one same przychodzą tu, rozkochane w moje osobie-tworząc teraz mój własny harem!
Smak pożądania, który skrywa truciznę. Przyjemność wywołana przez nagłe pocałunki. Z twych ud zlizuję słodką krew, zmieszaną wraz z mym potem, zmieniając się powoli w gorzkie, brudne krople.
Już wiesz, że kiedy opadną nasze ubrania-nie ma odwrotu od zdrady.
Wodząc dłońmi wzdłuż twojej tali, schodzę coraz niżej i niżej. Zaspokajam Cię, a ty krzyczysz wtedy "Błagam mocniej!", ale ja ku swej zabawie nie pozwalam Ci szczytować. Zostawiam Cię niezaspokojoną, niewyżytą w łożu, sama zaś ubierając się.
-Znudziłaś mi się. Może kiedy indziej Cię odwiedzę, a teraz precz!-mówię, wychodząc w skromnej, prześwitującej koszuli nocnej, przechodzę wolnym krokiem do sali balowej. Tam widzę coś, co wprawia mnie w złość. To stare portrety-obraz mojej zapomnianej i niechcianej przeszłości. Płoną w niszczycielskim ogniu, tak jak płonie moja przeszłość. Odrzuciłam dawną siebie, chcąc zapomnieć twarz, którą wszyscy wyśmiewali. Wtem łapię piękną niewiastę za przedramię, przyciągając ją w moją stronę.To dziewczę o długich, czarnych jak noc włosach z oczyma w odcieniu szafiru, patrzy teraz z pożądaniem na mnie. Obejmując ją, łapię za podbródek i kradnę upragniony od lat pocałunek. Kładąc dłoń na policzku, nasze spojrzenia skrzyżowały się.
Ona kiedyś także szydziła ze mnie... Była mą przyjaciółką, ale z biegiem lat zmieniła się we wroga. Teraz ja mszczę się za lata upokorzeń i naigrawania się ze mnie. Teraz odbieram jej skarb największy-czystość i cnotę.
~*~Pewnego dnia kobiety w całym kraju, jedna po drugiej znikała u wrót przeklętego zamku. Jedni utracili żony, inni córki i matki. W niemocy szukali zewsząd pomocy, która znikąd nie chciała nadejść, aż pewnego dnia, pojawiła się ona... Zazdrosna o księżną kobieta zapewniła mieszkańcom, że uwolni ich kobiety.
~Skoro ja nie mogę jej mieć, to nikt nie będzie!~pomyślała ruda wiedźma, przyodziana w piękną suknię. Schowała w gorset mały nóż i ruszyła przed siebie.
Głośne jęki błagania o więcej, rozchodziły się po dworze, ginąc gdzieś w mroku. Nieskończona namiętność nigdy niezostanie przerwana. Kiedyś, gdy był jeszcze w mnie człowiek, jakiś cień moralności, kazałby mi zaprzestać TO bluźniercze działanie. Jednak teraz nie ma już we mnie sumienia, a gdybym sama spotkała na swej drodze dawną siebie-osobiście bym ją zabiła!
~*~
Dziś po raz kolejny, odwiedza mnie piękna dama. Spokojnym krokiem podchodzi do mnie.
Wejdź w me ramiona i zatańczmy-rzucam szarmancko w stronę rudej piękności. Chodź, podejdź do mnie, bym mogła zatopić się w twoim ciele.
Trzymając cię w ramionach, zatapiam usta w twych wargach, ale nagle przeszywa mnie ogromny ból! Odsuwam Cię od siebie, a ty w dłoni sztylet dzierżysz. Na piersi szkarłatna plama na koszule maluje się wokół lewej piersi.
-Masz za swoje, Young-sama!~rzekła z szaleńczym uśmiechem wiedźma, zlizując mą krew z ostrza noża. Teraz po tylu latach czar prysł i znów stanę się człowiekiem.
Opadam ze łzami na chłodną posadzkę, krzycząc w myślach~Stójcie drogie panie! Nie Kimiko, chociaż ty zostań!~ty jakby czytając mi w myślach, odwracasz się, rzucając mi ostatnie spojrzenie...
Zostań kochana, to wszystko uczyniłam dla ciebie, nie wierząc w siebie i ciebie. Nie wierząc w miłość do Ciebie...
Książę ciemności obudził się, leżąc na udach swej ukochanej, która jedną ręką głaskała jaszczura po włosach, drugą zaś przeglądała coś na telefonie komórkowym.
-Yhym-odchrząknął mężczyzna, dając znać o swoim przebudzeniu. Japonka odwróciła wzrok od urządzenia, by móc spojrzeć na ukochanego.
-O już się obudziłeś? Miałeś koszmar, bo coś mamrotałeś niezrozumiałego przez sen, wiercąc się?-spytała z troską mniszka, uśmiechając się uroczo. Upadły mnich nie odpowiedział, tylko wyciągnął dłoń, dotykając lica kobiety.
-Wiesz co ? Nie mówimy o tym-mruknął przyciągając kochankę do siebie, aby złożyć na jej ustach namiętny pocałunek.-Nabrałem na coś innego ochoty-dodał dwuznacznie, wstając i biorąc rozchichotaną Kimiko na ręce. Obydwoje wzrokiem już spoglądali ku sypialni, gdzie zresztą prowadził ją złotooki.
PRZEPRASZAM WSZYSTKICH FANÓW CHIMIKO XD ALE WIEDZIAŁAM, ŻE NIKT NIE ZECHCE NAPISAĆ MI ONE-SHOTA CHASExKIMIKO W WERSJI YURI XD *PAKUJE SIĘ, ABY UNIKNĄĆ ROZWŚCIECZONYCH FANEK I FANÓW CHIMIKO*
Inspirowałam się tym utworem:




